Pułtuska mikrowyprawa na dni trzy - "Po spadnięty liść Klenczona"

10-10-2021
.dzień1 
.108km
.grodzisk-pułtusk
 
Pułtuska przywitało nas o zmroku, więc nici z deszczu meteorów -a to druga pułtuska atrakcja na skalę światową... po Klenczonie ofkoz. Tak się wierciliśmy jedzeniowo po Warszawie (Ukiuki Green) i Serocku (Mała czarna i nie tylko), tak się kopaliśmy w kamulcach przy torach WKD i piaskach nadnarwiańskich...że inaczej się skończyć nie mogło jak w nocnym niedoczasie, w polskoludowej restauracji na zamku biskupim.
 
 
Gdzie się podział wiatr?! Na tej leżance nie ma wiatru. Cień wiatru! Dobraaaa, wiatru nie czuć ale w sypkim piachu dupa się zakopie i nie ruszysz...trzeba tarmosić za rączkę aż do ziemi ubitej. Wniosek banalny - Race King 2.0 ale kto w tym serwisie ma czas na pracę.
 
 
Trasa przeurozmaicona! Wisienka na torcie tuż pod naszym nosem. Przejazd przez samo serco bocznicy praskiej wprost na kanał żerański to jest narmalnie teleportacja na inny kontynent
 
Komu gpxa?
 
 
 
.dzień2
.pułtusk-loretto
.49km
.5kół
 
 
????Nurtują nas rzeki.
Dlatego przeprawilismy się od Wisły przez Narew i Bug po Liwiec.
Dziś opanowaliśmy do perfekcji wytyczanie szlaków w Locus z funkcją pomijania głębokich piaszczystych dróg leśnych z jednoczesnym odbijaniem się od drzwi w takich miejscach jak @kurpiowskakuznia
 
 
Ludzie święci...ile taka droga wysysa energi podmywa i zarzuca wszystkie koła. Tak samo w dwój jak i w trójnodze. A ile energi wysysa zamknięta opcja żywieniowa!
Podobno wiatr caly dzień w pyszczek. Podobno kiepsko pedrylować cały dzień o samym śniadaniu. Podobno trzeba wypijać bidon za bidonem i stopować na dogryzanie sevendaysów...
Nie doznałem. Leżałem przez 50 km i gwizdałem na takie niekomforty.
Ave!
Pokój i dobro z Loretto.????
I dobry murzynek z kawiarni zakonnej.
 
 
 
.dzień3
.54,6km
.loretto-sulejówek
 
????"Gdyby się upierała to byśmy ich wpuścili"
(nocne rozmowy pracowników muzeum, podsłuchane)
Ale się nie uparła w rezlutacie czego ponownie odbijamy się od drzwi. Norwidowskich tym razem. Pocieszne mordy w parku rekompensują wizytę we dworze.
 
A pocieszne uśmiechnięte pyszczki dziecioków występują na trasie w takiej ilości, że brakuje nam kliszy żeby je wszystkie pomieścić. Cieszy ich łazik marsjański w środku wsi...a mnie kolumny MacPhersona na ich drogach.
 
Poszło gładko te dwieście, to. Co prawda jest to kropla przy ostatniej przejażdżce naszego ksiegowego Probiznes! (370 km w 12h do Gdańska?) Ale ale...patrzylismy wolniej, widzieliśmy więcej. Saren. Kuni. Dżew. Zdziwionych twarzy.
Proszę Państwa! My pół świata zwiedziliśmy! Praga, śródmieście, Wyszków, Sulejówek!
Ave!